Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 90
ni z brzytwami w kieszeni, oczekując zapłaty; pachniał przyjemnie whisky, której szklaneczkę dopiero co wychylił za zdrowie i długie życie pana domu — niechaj go Bóg błogosławi — i całej jego rodziny.
Doktor Toole spotkał pana Lowe'a w sieni, a że był zobowiązany do udzielenia mu wyjaśnień w tej niesamowitej sprawie, z ukłonem zaprosił go do pokoju na piętrze i począł szeptem przepraszać za Dillona, sądził bowiem, iż ze względu na swą powierzchowność, nie nadaje się on do oglądania, i postanowił trzymać go, o ile się da, na uboczu.
Tymczasem gentleman ów, który, nie posiadając zawodowej skromności, zwykł był, powodowany radością po udanej operacji przez siebie dokonanej, wyzywać nieobecną brać od skalpela i kleszczy diablo twardymi słowy w wypadku odkrycia jej omyłki lub błędów, spotkał pana Lowe'a w przedpokoju na piętrze.
— Do usług, sir — rzekł zacierając wielkie czerwone łapy i szczerząc zęby w wilgotnym uśmiechu — widzi pan, czego dokonałem. Z Pella żaden chirurg, nie większy niż z tego... (z Toole'a, zamierzał powiedzieć, lecz w samą porę zmienił porównanie)... niż z tego świecznika! I pomyśleć tylko, że w ogóle nie obejrzał potylicy, a przecież S t u r k leżał na wznak, gdy go znaleziono — dobrze się stało, że pan Dangerfield mnie o tym powiadomił — choć, powiadam, czemuż nie miałbym wyjaśnić tego... wgłębienie z tyłu głowy było wielkości szylinga... kawałek wgniecionej kości, rozumie pan, uciskał móżdżek... trepan przyniósł mu ulgę.
— Czy to był pan Dangerfield? — spytał Lowe, który z każdą chwilą coraz bardziej podziwiał tego energicznego, cynicznego bohatera.
— Do pioruna! On. Obiecał mi pięćset gwinei za przywrócenie mu mowy, czego wszystkie tu napuszone osły nie mogły osiągnąć, oni, którzy co kwartał zgarniają tysiące dzięki wielce roztropnym obywatelom. Ba! Słyszał o piekielnym hulace, który ma olej w głowie, więc przyszedł do mnie... i ja tego dokonałem... Czarny Dillon tego dokonał... Cha, cha! Niech się wypchają. Tfu!
Doktor Dillon wiedział, że koledzy po fachu lekceważą go, a ponieważ wszystkie pięści zaciśnięte były przeciw niemu, on był przeciw wszystkim.
Sturk, wsparty na poduszkach, poznał Lowe'a i był w nie-
Doktor Toole spotkał pana Lowe'a w sieni, a że był zobowiązany do udzielenia mu wyjaśnień w tej niesamowitej sprawie, z ukłonem zaprosił go do pokoju na piętrze i począł szeptem przepraszać za Dillona, sądził bowiem, iż ze względu na swą powierzchowność, nie nadaje się on do oglądania, i postanowił trzymać go, o ile się da, na uboczu.
Tymczasem gentleman ów, który, nie posiadając zawodowej skromności, zwykł był, powodowany radością po udanej operacji przez siebie dokonanej, wyzywać nieobecną brać od skalpela i kleszczy diablo twardymi słowy w wypadku odkrycia jej omyłki lub błędów, spotkał pana Lowe'a w przedpokoju na piętrze.
— Do usług, sir — rzekł zacierając wielkie czerwone łapy i szczerząc zęby w wilgotnym uśmiechu — widzi pan, czego dokonałem. Z Pella żaden chirurg, nie większy niż z tego... (z Toole'a, zamierzał powiedzieć, lecz w samą porę zmienił porównanie)... niż z tego świecznika! I pomyśleć tylko, że w ogóle nie obejrzał potylicy, a przecież S t u r k leżał na wznak, gdy go znaleziono — dobrze się stało, że pan Dangerfield mnie o tym powiadomił — choć, powiadam, czemuż nie miałbym wyjaśnić tego... wgłębienie z tyłu głowy było wielkości szylinga... kawałek wgniecionej kości, rozumie pan, uciskał móżdżek... trepan przyniósł mu ulgę.
— Czy to był pan Dangerfield? — spytał Lowe, który z każdą chwilą coraz bardziej podziwiał tego energicznego, cynicznego bohatera.
— Do pioruna! On. Obiecał mi pięćset gwinei za przywrócenie mu mowy, czego wszystkie tu napuszone osły nie mogły osiągnąć, oni, którzy co kwartał zgarniają tysiące dzięki wielce roztropnym obywatelom. Ba! Słyszał o piekielnym hulace, który ma olej w głowie, więc przyszedł do mnie... i ja tego dokonałem... Czarny Dillon tego dokonał... Cha, cha! Niech się wypchają. Tfu!
Doktor Dillon wiedział, że koledzy po fachu lekceważą go, a ponieważ wszystkie pięści zaciśnięte były przeciw niemu, on był przeciw wszystkim.
Sturk, wsparty na poduszkach, poznał Lowe'a i był w nie-
www.belloeforte.pl