Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 88
— Archer... ten łotr... Charles Archer.
— Proszę podać filiżankę klaretu z wodą i łyżką... tak, właśnie — rzekł Dillon szorstkim basem.
Usłyszała kroki służącej, a później jęk Sturka.
— Dobrze, proszę przyjąć jeszcze jedną łyżkę i nie mówić przez chwilę. Wszystko idzie bardzo dobrze. No, proszę nie dopuścić, by się zsunął... dość.
Wówczas Toole uchylił drzwi, na tyle jedynie, by wysunąć głowę. Łagodnie powstrzymując dłonią biedną panią Sturk, rzekł dobitnym szeptem:
— Mamy nadzieję, łaskawa pani, że wszystko pójdzie dobrze, jeśli zapewni mu się spokój. Nie może pani teraz wejść do jego pokoju ani z nim mówić... później będzie pani mogła go ujrzeć, lecz teraz musi mieć spokój. Na razie tętno jest bardzo regularne... rozumie pani jednak, że musimy być bardzo ostrożni.
Gdy mówił tak do niej w uchylonych drzwiach, usłyszała, że doktor Dillon myje ręce, Sturk zaś, tak dobrze jej znanym, lecz słabym teraz głosem, który brzmiał niezwykle po owym długim milczeniu, rzekł bardzo powoli:
— Niech pan weźmie pióro, sir... jeden z was... i pisze... napisze, co powiem.
— No, widzi pani, madame, uparł się, by mówić — rzekł Toole, którego wprawne ucho pochwyciło zapowiedź niezwykłego odkrycia. — Muszę być na stanowisku, madame... przy legowisku,... che! Teraz, gdy pacjent odzyskał mowę, możemy pozwolić sobie na mały żart. Lecz pojmuje pani, nie może pani wejść... póki nie uznamy, że nie będzie to niebezpieczne... no, no... proszę zdać się na mnie... daję pani słowo honoru, że czuje się tak dobrze, jak tylko moglibyśmy sobie tego życzyć.
I Toole serdecznie uścisnął jej drżącą dłoń, mrugnąwszy dobrodusznie okiem, po czym zamknął ponownie drzwi; kobiety usłyszały jednak, że Sturk cicho mówi dalej. Po chwili Toole wypuścił służącą, drzwi zamknięto na zasuwę i do uszu kobiet dochodził jedynie pomruk rozmowy.
Po pewnym czasie Toole, bardzo blady i poważny, otworzył drzwi i rzekł spokojnie:
— Proszę pani, czy mogę posłać Katty do ”Królewskiego Domu” z listem do pana... z listem do ”Królewskiego Domu”, madame... dziękuję... słuchaj Katty, dobra dziew-