Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 76
Twarz jego lśni i jest jakby wilgotna — zauważyła panna Mag z okropną dociekliwością.
— Istotnie, panienko, to osłabienie — powiedział Dangerfield.
— A pan ocierał mu twarz chusteczką, gdy tu zajrzałam — ciągnęła panna Mag.
— Czyżby... cha, cha... to nadzwyczajne, jak szybko uczymy się nowego zawodu. Przysięgam, że byłby ze mnie wielce przyzwoity, początkujący pielęgniarz, jak wierzę.
— Co, u licha, przyniosło go tu? — zadawała sobie w duchu pytanie panna Mag. Gdy minął pierwszy wstrząs, niezwykłość sytuacji uderzyła ją, więc spojrzała z zakłopotaniem i pewnego rodzaju nieprzyjemną dociekliwością na pana Dangerfielda.
W tej samej chwili weszła do pokoju potulna, mała pani Sturk, a ów gentleman powitał ją słowami:
— A więc, madame, nie opuściłem jego wezgłowia od chwili, gdy pani zeszła na dół, i sądzę, że wygląda nieco lepiej... odrobinę... co?
— Wierzę i modlę się, sir, aby, gdy doktor — zaczęła pani Sturk i urwała nagle, gdyż pan Dangerfield szybko zmarszczył brwi wskazując na pannę Mag, która swym zwyczajem rozglądała się wokół w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby ją zaciekawić.
— A czy Pell przybędzie dziś wieczór? — spytała szybko panna Mag.
— Nie, z pewnością, madame — odparł gentleman — doktor Pell nie przybędzie... prawda, pani Sturk?
— Doktor Pell!... Och, nn... nie, sir. Nie, moja droga. — A po krótkim milczeniu: — Och, ho. Chciałabym, by się to już skończyło! — jęknęła z ręką przyciśniętą do boku, spoglądając udręczonym wzrokiem na Sturka.
— Co, skończyło? — spytała panna Mag.
W tej właśnie chwili dobiegło dwukrotne pukanie do drzwi sieni; pan Dangerfield dał surowy znak pani Sturk, która najpierw wstała z oczami szeroko otwartymi, a następnie usiadła bliska omdlenia.
Lecz nadeszła pokojówka mówiąc pannie Mag, że jej matka i porucznik O'Flaherty czekają na nią na schodach. Przeto, choć nie miała ochoty odchodzić nie zaspokoiwszy swej ciekawości, wyszła jednak, dygnąwszy panu Danger-