Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 69
— Jeśli pan Dangerfield istotnie chce tu pozostać, powinien starać się o mandat sędziego pokoju — powiedział pan Lowe, gdy tylko drzwi się zamknęły. — Musimy podsunąć mu tę myśl. Twierdzę stanowczo, że nigdy nie spotkałem człowieka bardziej odpowiedniego, ze względu na charakter i zdobyte wiadomości, na stanowisko doskonałego i użytecznego stróża prawa. On i ja, mówiąc między nami, dalibyśmy sobie dobrze radę z tą częścią hrabstwa; a jest tu mnóstwo roboty, choćby w tej okolicy, aż po Dublin. Na świętego Jerzego, sir, to nadzwyczaj dowcipny człowiek, mający niezliczoną ilość dykteryjek w zanadrzu. Cudowne miejsce, Londyn, doprawdy.
— A równie dobry z niego człowiek i spokojny — odezwał się pułkownik Strafford, który potrafił stwierdzić fakt oczywisty. — Nie każdy bogacz rozstaje się ze swymi pieniędzmi z tak lekkim sercem, jak on to czyni. Dał tu wiele na cele dobroczynne, a szczególnie szczodry okazał się dla rodziny biednego Sturka.
— Wiem o tym — odparł Lowe.
— Posłał przez majora banknot pięćdziesięciofuntowy dla biednej Sally Nutter w zeszły poniedziałek; sam to panu powie.
Tak się zawsze dzieje, że gdy odchodzi szatan, pozostawia za sobą odór siarki, dobry zaś człowiek miłą woń. Zebrani w salonie rozkoszowali się aromatem cnót pana Dangerfielda, podczas gdy on w sieni zapinał na piersi biały płaszcz i wsuwał napiwek w dłonie pryszczatego kamerdynera i podchmielonego lokaja.
Noc była jasna, mroźna i gwiaździsta. Biała i ponura była twarz, którą uniósł na chwilę ku niebu. Zatrzymał się na sekundę w blasku świecy padającym przez okiennice w oknie Puddocka i spojrzał na bladą tarczę swego dużego złotego zegarka. Było zaledwie pół do dziewiątej. Poszedł dalej, oglądając się przez ramię, drogą do Dublina.
— Pijane bydlę. Przeczucie ostrzega mnie, że zawiedzie — mruknęły Srebrne Okulary, żwawo sunąc przed siebie.
Gdy dotarł do głównej ulicy, spojrzał z ciekawością pod wioskowe drzewo stojące przed nim w oczekiwaniu, że ukażą mu się tam światła powozu.