Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 66
wkrótce nadejść, albowiem wyznaczył godziną drugą na obejrzenie zarodowej klaczy Fagana.
Wreszcie Spaight istotnie się pokazał. Toole, którego sprawy zatrzymały w okolicy, przyjechał do miasteczka z Leixlip, zsiadł z konia i począł rozmawiać z majorem O'Neillem o zaprzątającym wszystkie umysły przedmiocie. Obaj przyjaciele spostrzegli przy rogatce Spaighta, który okazując przepustkę, wdał się w rozmowę ze strażnikiem. Istotnie nowiny nadeszły. Strażnik już je znał. Toole popędził co koń wyskoczy, a major tuż za nim ostrym kłusem. Spaight potrząsnął kilkakrotnie ponuro głową i uniósł rękę, gdy się zbliżyli. Toole miał złe przeczucia.
— No i cóż?... Jakie wiadomości? — wysapał.
— Akt oskarżenia przyjęty przez sąd przysięgłych — odparł Spaight z uroczystym spojrzeniem — przyjęty, sir.
Z ust przerażonego Toole'a wyrwało się przekleństwo, powtarzając dokładnie słowa Spaighta przekazał nowiny majorowi.
— Co pan mówi! — wykrzyknął major. — Na Boga, jest mi niezmiernie przykro!
— Niedobrze ta sprawa wygląda, sir — zauważył Spaight.
— Nie mogłaby gorzej — rzekł Toole — gdyż, jeśli uznają go winnym, rozumie pan, wówczas w przypadku śmierci Sturka, a umrze on na pewno, oskarżą go i uznają winnym w poważniejszej sprawie — i mruknął ponuro — dowody są te same.
— Biedna mała Sally Nutter! — wykrzyknął major. — Należy jej współczuć, biedactwu!
— Jest to wielce niewystarczający dowód, by odbierać komuś życie na tej podstawie — powiedział Toole z pewnym niesmakiem — zgodnie z prawem czy nie, sir, cała ta sprawa przyprawia mnie o zawrót głowy. Czy ma pan zamiar spożyć dziś wieczerzę z pułkownikiem Straffordem?
— Tak jest, sir — odparł major. — Z pewnością pułkownik nie ma chęci wydawać właśnie teraz przyjęcia, ze względu na szacunek, jaki żywi dla rodziny ”Pod Wiązami” — i pokiwał w zamyśleniu głową w tamtym kierunku — lecz zaprosił Lowe'a przed dziesięcioma dniami, jak również pana Dangerfielda, a prócz nich dwie czy trzy oso-
Wreszcie Spaight istotnie się pokazał. Toole, którego sprawy zatrzymały w okolicy, przyjechał do miasteczka z Leixlip, zsiadł z konia i począł rozmawiać z majorem O'Neillem o zaprzątającym wszystkie umysły przedmiocie. Obaj przyjaciele spostrzegli przy rogatce Spaighta, który okazując przepustkę, wdał się w rozmowę ze strażnikiem. Istotnie nowiny nadeszły. Strażnik już je znał. Toole popędził co koń wyskoczy, a major tuż za nim ostrym kłusem. Spaight potrząsnął kilkakrotnie ponuro głową i uniósł rękę, gdy się zbliżyli. Toole miał złe przeczucia.
— No i cóż?... Jakie wiadomości? — wysapał.
— Akt oskarżenia przyjęty przez sąd przysięgłych — odparł Spaight z uroczystym spojrzeniem — przyjęty, sir.
Z ust przerażonego Toole'a wyrwało się przekleństwo, powtarzając dokładnie słowa Spaighta przekazał nowiny majorowi.
— Co pan mówi! — wykrzyknął major. — Na Boga, jest mi niezmiernie przykro!
— Niedobrze ta sprawa wygląda, sir — zauważył Spaight.
— Nie mogłaby gorzej — rzekł Toole — gdyż, jeśli uznają go winnym, rozumie pan, wówczas w przypadku śmierci Sturka, a umrze on na pewno, oskarżą go i uznają winnym w poważniejszej sprawie — i mruknął ponuro — dowody są te same.
— Biedna mała Sally Nutter! — wykrzyknął major. — Należy jej współczuć, biedactwu!
— Jest to wielce niewystarczający dowód, by odbierać komuś życie na tej podstawie — powiedział Toole z pewnym niesmakiem — zgodnie z prawem czy nie, sir, cała ta sprawa przyprawia mnie o zawrót głowy. Czy ma pan zamiar spożyć dziś wieczerzę z pułkownikiem Straffordem?
— Tak jest, sir — odparł major. — Z pewnością pułkownik nie ma chęci wydawać właśnie teraz przyjęcia, ze względu na szacunek, jaki żywi dla rodziny ”Pod Wiązami” — i pokiwał w zamyśleniu głową w tamtym kierunku — lecz zaprosił Lowe'a przed dziesięcioma dniami, jak również pana Dangerfielda, a prócz nich dwie czy trzy oso-
www.belloeforte.pl


