Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 56
Jakakolwiek była to suma, otrzymali osobny pokój. Chirurg, który w widoczny sposób niechętnie pozostawił swój ”kusztyczek” w towarzystwie gentlemana w kapeluszu i owego drugiego bez peruki, z ciekawością przypatrywał się Dangerfieldowi myśląc, że, być może, jego cioteczna babka Molly zostawiła mu owych pięćdziesiąt gwinei, które, jak krążyły plotki, zaszyła w gorsecie.
— Można nieźle pohulać za pięćset gwinei, sir — odezwał się pan Dangerfield, a jego okulary rzuciły przyjemny blask na lekarza.
— Łatwo to powiedzieć — odparł chirurg uśmiechając się szeroko i zaklął cicho w oczekiwaniu dalszego ciągu.
— To ładne honorarium, sir, a pan może je mieć.
— Pięćset gwinei!
— A może słyszał pan o próbie morderstwa w parku, na osobie doktora Sturka z Artylerii, za co pana Nuttera osadzono teraz w więzieniu? — powiedział pan Dangerfield.
— Słyszałem o tym, sir.
— A więc, będzie pan miał te pieniądze, jeśli dokona pan prostej operacji.
— Czy aby nie potrzebuje mnie pan, aby go powiesić? — spytał doktor z ponurym szyderstwem w głosie.
— Powiesić go!... cha, cha... nie, sir. Doktor Sturk żyje nadal, lecz jest nieprzytomny. Trzeba doprowadzić go do przytomności i przywrócić mu mowę. Otóż jedynym sposobem osiągnięcia tego celu jest trepanacja. Będę z panem szczery: doktor Pell był u niego z pół tuzina razy i twierdzi, że operacja miałaby natychmiastowy i fatalny skutek. Nie wierzę mu. Tak samo twierdzi sir Hugh Skelton, do którego napisałem na jego londyński adres — nie wierzę mu również. W każdym razie człowiek ów jest umierający i stan taki nie może już trwać dłużej, a więc niczego się nie ryzykuje. Jego żona życzy sobie operacji, oto jej oświadczenie... dam panu pięćset gwinei... za co pan tu jest?
— Osiemnaście jedynie, jeśli kilka nie doszło dziś rano — odpowiedział doktor.
— Wolność otrzyma pan natychmiast, jeśli tylko podejmie się pan operacji, a zapłatę niezwłocznie po jej ukończeniu.
Twarz doktora rozjaśniła się szerokim, radosnym uśmie-