Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 50
i, jak to w latach szkolnych śpiewał Homer żałobną prawdę w nasze chłopięce ucho: ”jak pokolenia leśnych liści, tak następują po sobie pokolenia ludzkie”, zaledwie zniknął Dangerfield ze swą kwiecistą wymową i sfrunął w dół po schodach jak zwiędły liść, Cluffe i Puddock rozkwitli na jego miejscu w słonecznym blasku wspaniałej ciotki Rebeki.
Cluffe z racji swej szarży i swych aspiracji kroczył na czele, a gdy ciotka Becky witała się z nim, okrągłe oczka małego Puddocka omiatały pokój w poszukiwaniu, być może, jakiejś brakującej osoby.
— Generała tu nie ma — powiedziała ciotka Becky wyniośle i surowo, tłumacząc w ten sposób błądzące spojrzenie Puddocka. — Może to jego chciał pan odwiedzić? Znajdzie go pan w gabinecie z ordynansem.
— To właśnie pani — odparł Puddock rumieniąc się lekko — pragnąłem złożyć wizytę, madame, nie generałowi, którego miałem zaszczyt widzieć dziś rano na apelu.
— Och? Mnie? Dziękuję panu — powiedziała ciotka Becky z uznaniem, lecz dość sucho, po czym odwróciła się i poczęła gawędzić z Cluffe'em, który nie mogąc mówić na swój zwykły temat, czyli o biednym, nieszczęśliwym przyjacielu Puddocku i o niełaskach, jakie go spotkały, stał się wielce elokwentny rozprawiając o małpce. Przemiły był dla piesków pokojowych i tak śmiał się z dowcipów papugi, aż twarz jego oblała się szkarłatem, i zaklinał się tak jak gentlemeni wówczas zaklinali się: ”to magia, to cudo, to równie dobre jak w teatrze”. W czasie owej towarzyskiej rozmowy dał się nagle słyszeć dochodzący z podworca przeraźliwy pisk, po którym nastąpiła długa seria skomlenia.
— Na litość Boską! — krzyknęła ciotka Rebeka, szparko żeglując w stronę okna — to głos Flory. Słodkie stworzenie, czyż oni cię zabili, mój aniele? Cóż to jest? Gdzie jesteś, kochanie?... Gdzie ona może być? Och, kochana... och, kochana!... — i w rozterce poczęła rozglądać się na wszystkie strony.
Pisk ustał, lecz Flory nigdzie nie było widać. Ciotka Rebeka, odzyskawszy przytomność umysłu, rzekła:
— Kapitanie Cluffe, to wielka śmiałość z mej strony, lecz pan jest litościwy, a poza tym wiem, że pan będzie