Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 49
dobnym duchem chrześcijańskiego miłosierdzia! — zawołała ciotka Becky bardzo serdecznie. — Słyszałam o dobroci, jaką okazał pan nieszczęśliwej rodzinie doktora Sturka... biedny, nieszczęsny człowiek!
— Drobnostka, madame — rzekł Dangerfield, potrząsnąwszy przecząco głową i wykonawszy nieznaczny ruch ręką — lecz mam nadzieję, że oddam im lub społeczeństwu dość ważną przysługę doprowadzając do skazania mordercy, który go powalił, a to dzięki przedstawieniu tak jasnych i prawdziwych dowodów, że nie pozostawią one żadnych wątpliwości w czyimkolwiek umyśle. Dla osiągnięcia tego celu zdecydowany jestem nie cofnąć się przed żadną ofiarą i raczej opróżnić mą sakiewkę, niźli doznać niepowodzenia.
— Mon petit coquin — zaszczebiotała papuga w wykuszu.
— Madame — dodał gość powstając, by się pożegnać — jak już powiedziałem, jestem człowiekiem szczerym. Mam zamiar, gdy tylko zdołam zwinąć interesy, opuścić to miejsce i ten kraj. Zrobiłbym to dziś wieczór, gdybym mógł, lecz obawiam się, że kilka dni, a może nawet tydzień nie wystarczy. Gdy mnie już tu nie będzie, madame, proszę by pani nie zachowywała dyskrecji co do przyczyn mego tak nagłego wyjazdu. Z łatwością mógłbym posłużyć się czymś innym jako pretekstem, lecz, madame, najłatwiej i najlepiej jest mówić prawdę. Przedłużałem mój pobyt, póki była nadzieja. Obecnie moje konkury dobiegły kresu. Nie mogę już dłużej tu wytrzymać. Jedynie pamięć o pani życzliwości osładza gorycz mego żalu; zachowam ją do końca życia.
Mówiąc te słowa ”pochylił się nad jej bezwolną ręką”, jak pisze Richardson, a panna Rebeka złożyła mu wytworny i pełen wdzięku ukłon.
W chwili gdy wychodził, kogóż to Dominik oznajmił! kapitana Cluffe'a i porucznika Puddocka we własnej osobie. Na twarzy Dangerfielda, gdy skłonił się im lekko w przejściu, pojawił się dziwny uśmiech, co niezbyt spodobało się ciotce Rebece.
Tak oto ranne przyjęcie u ciotki Becky trwało dalej
— Drobnostka, madame — rzekł Dangerfield, potrząsnąwszy przecząco głową i wykonawszy nieznaczny ruch ręką — lecz mam nadzieję, że oddam im lub społeczeństwu dość ważną przysługę doprowadzając do skazania mordercy, który go powalił, a to dzięki przedstawieniu tak jasnych i prawdziwych dowodów, że nie pozostawią one żadnych wątpliwości w czyimkolwiek umyśle. Dla osiągnięcia tego celu zdecydowany jestem nie cofnąć się przed żadną ofiarą i raczej opróżnić mą sakiewkę, niźli doznać niepowodzenia.
— Mon petit coquin — zaszczebiotała papuga w wykuszu.
— Madame — dodał gość powstając, by się pożegnać — jak już powiedziałem, jestem człowiekiem szczerym. Mam zamiar, gdy tylko zdołam zwinąć interesy, opuścić to miejsce i ten kraj. Zrobiłbym to dziś wieczór, gdybym mógł, lecz obawiam się, że kilka dni, a może nawet tydzień nie wystarczy. Gdy mnie już tu nie będzie, madame, proszę by pani nie zachowywała dyskrecji co do przyczyn mego tak nagłego wyjazdu. Z łatwością mógłbym posłużyć się czymś innym jako pretekstem, lecz, madame, najłatwiej i najlepiej jest mówić prawdę. Przedłużałem mój pobyt, póki była nadzieja. Obecnie moje konkury dobiegły kresu. Nie mogę już dłużej tu wytrzymać. Jedynie pamięć o pani życzliwości osładza gorycz mego żalu; zachowam ją do końca życia.
Mówiąc te słowa ”pochylił się nad jej bezwolną ręką”, jak pisze Richardson, a panna Rebeka złożyła mu wytworny i pełen wdzięku ukłon.
W chwili gdy wychodził, kogóż to Dominik oznajmił! kapitana Cluffe'a i porucznika Puddocka we własnej osobie. Na twarzy Dangerfielda, gdy skłonił się im lekko w przejściu, pojawił się dziwny uśmiech, co niezbyt spodobało się ciotce Rebece.
Tak oto ranne przyjęcie u ciotki Becky trwało dalej
www.belloeforte.pl