Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 38
sprzed zaledwie kilku minut, i potrząsnął z wylewną serdecznością.
I tak oto nad starym grobem rodu Lowe wymienili obaj uścisk ręki tak szczery, jak nigdy przedtem; Dangerfield, biały i promieniejący, uścisnął dłoń Mervyna z przesadną wylewnością jak żartowniś, który chce z kogoś zadrwić, a następnie szarpnął nią w dół, jak gdyby rzucając rękawiczkę na ziemię. Gest ów, uśmiech i błysk ponurości w spojrzeniu były dziwną mieszaniną serdeczności, kpiny i wyzwania; wreszcie, śmiejąc się cichym ”cha, cha, cha” i potrząsając głową, powiedział:
— Cóż, przypuszczałem, że będzie pan zadowolony usłyszawszy to, co powiedziałem. Jeśli cokolwiek więcej będę mógł uczynić lub przypomnieć sobie, będę nadal do pana usług.
I tak ramię w ramię, stąpając ostrożnie między mogiłami i nagrobkami, zbliżyli się do kruchty starego kościoła.
Przez dzień czy dwa po owej pamiętnej burzy nasz cyniczny przyjaciel w srebrnych okularach był w nieco gorszym nastroju. Być może nie spodobały mu się nowiny, które tymczasem otrzymał, i wolałby, by Charlesowi Nutterowi udała się ucieczka ze szponów sprawiedliwości.
Zarządzanie irlandzkimi majątkami lorda Castlemallarda spadło na pana Dangerfielda podczas nieobecności Nut-' tera i choroby jego rywala. Gdy po śniadaniu siedział wyprostowany w fotelu przy biurku, zabieraiąc się do otwierania listów i ksiąg dotyczących tej dziedziny jego obowiązków, uśmiechał się nieraz nad swą pracą i mamrocząc sam do siebie kpił i drwił w duchu z ludzkich grzechów i szaleństw oraz z marności i zmienności doczesnego żywota.
Lecz od owej nocy, gdy szalała zamieć śnieżna, nabrał wstrętu do tych zajęć i przeklinał Nuttera z tak niezwykłą zawziętością i tak często, że dla słuchacza, który sądzi, iż nawet najlepszej rzeczy nie można powtarzać zbyt wiele razy, stałoby się to męczące.
Być może drobne zdarzenie, do którego pan Dangerfield odniósł się z całkowitą pogardą, powiązane było z jego zaprawionym goryczą nastrojem i nadało niezadowalający obrót myślom. Zdarzenie to miało miejsce owej brzemiennej w wypadki burzliwej nocy.