Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 31
ROZDZIAŁ LXXIX
OPOWIADAJĄCY O TYM, JAK MAŁA LILY ŻYŁA MYŚLĄ O PRZESZŁOŚCI I JAK NIESPODZIEWANIE POCZUŁA SIĘ LEPIEJ
Czas płynął, a w stanie zdrowia małej Lilias nie następowała poprawa. Po wieczornym czytaniu Biblii zamykała księgę i długo jeszcze przesiadywała w milczeniu i ze smutkiem w oczach, pogrążona w myślach; często rozpytywała starą Sally o swą matkę i słuchała jej, wpatrując się dziwnym i poważnym wzrokiem w wiecznie zielone krzewy i wczesne przebiśniegi, widoczne za oszklonymi drzwiami. Stara Sally martwiła się nieco i niepokoiła, że Lily tak wiele o tym rozmyśla.
Pewnego wieczoru, gdy siedzieli razem w salonie — mała Lily i dobry stary proboszcz — zapytała go łagodnie o swą matkę, stary proboszcz bowiem nigdy nie wzdragał się przed rozmową o ukochanej zmarłej, lecz mówił o niej często z naturalną czułością, jak gdyby nadal żyła.
Miał słuszność. Czemuż mielibyśmy obawiać się wspominania tych, o których bezustannie myślimy? Nie umarła, lecz śpi! Spotkałem kilka osób, bardzo dobrych łudzi, którzy mówili o swych zmarłych z pogodną czułością i wplatali serdeczne o nich wspomnienia w codzienne zwykłe rozmowy. Co do mnie, często odczuwam pragnienie, aby ci, którzy mnie kochali, zachowali o mnie żywą pamięć na co dzień, gdy będę już leżał ukryty w łonie naszej wspólnej matki ziemi, i aby wplatali imię moje, na które nigdy już nie odpowiem, w swe serdeczne i wesołe rozmowy.
— W przeddzień swego odejścia moja ukochana cierpiała nieco — powiedział — lecz dzięki dobroci Boskiej nie trwało to zbyt długo i miała dobre samopoczucie aż do końca, który był tak spokojny i cichy, że my, którzy byliśmy najbliżej niej, nie wiedzieliśmy, kiedy odeszła. Mała Lily była wówczas niemowlęciem, malutkim stworzonkiem. Ach! Gdyby mojej ukochanej dane było ujrzeć cię dorosłą, taką piękność i tak bardzo do niej podobną!
Stary proboszcz mówił dalej, a gdy spojrzał na małą Lily, spostrzegł, że ona płacze, i gdy tak patrzył na nią, powiedziała, starając się uśmiechnąć:
OPOWIADAJĄCY O TYM, JAK MAŁA LILY ŻYŁA MYŚLĄ O PRZESZŁOŚCI I JAK NIESPODZIEWANIE POCZUŁA SIĘ LEPIEJ
Czas płynął, a w stanie zdrowia małej Lilias nie następowała poprawa. Po wieczornym czytaniu Biblii zamykała księgę i długo jeszcze przesiadywała w milczeniu i ze smutkiem w oczach, pogrążona w myślach; często rozpytywała starą Sally o swą matkę i słuchała jej, wpatrując się dziwnym i poważnym wzrokiem w wiecznie zielone krzewy i wczesne przebiśniegi, widoczne za oszklonymi drzwiami. Stara Sally martwiła się nieco i niepokoiła, że Lily tak wiele o tym rozmyśla.
Pewnego wieczoru, gdy siedzieli razem w salonie — mała Lily i dobry stary proboszcz — zapytała go łagodnie o swą matkę, stary proboszcz bowiem nigdy nie wzdragał się przed rozmową o ukochanej zmarłej, lecz mówił o niej często z naturalną czułością, jak gdyby nadal żyła.
Miał słuszność. Czemuż mielibyśmy obawiać się wspominania tych, o których bezustannie myślimy? Nie umarła, lecz śpi! Spotkałem kilka osób, bardzo dobrych łudzi, którzy mówili o swych zmarłych z pogodną czułością i wplatali serdeczne o nich wspomnienia w codzienne zwykłe rozmowy. Co do mnie, często odczuwam pragnienie, aby ci, którzy mnie kochali, zachowali o mnie żywą pamięć na co dzień, gdy będę już leżał ukryty w łonie naszej wspólnej matki ziemi, i aby wplatali imię moje, na które nigdy już nie odpowiem, w swe serdeczne i wesołe rozmowy.
— W przeddzień swego odejścia moja ukochana cierpiała nieco — powiedział — lecz dzięki dobroci Boskiej nie trwało to zbyt długo i miała dobre samopoczucie aż do końca, który był tak spokojny i cichy, że my, którzy byliśmy najbliżej niej, nie wiedzieliśmy, kiedy odeszła. Mała Lily była wówczas niemowlęciem, malutkim stworzonkiem. Ach! Gdyby mojej ukochanej dane było ujrzeć cię dorosłą, taką piękność i tak bardzo do niej podobną!
Stary proboszcz mówił dalej, a gdy spojrzał na małą Lily, spostrzegł, że ona płacze, i gdy tak patrzył na nią, powiedziała, starając się uśmiechnąć:
www.belloeforte.pl