Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 30
— Tyś nie powiedział... ty nie, z pewnością. Stawiam ci tu dziesięć pensów, jeśli wszyscy plotkarze w mieście nie znają już tej bajki na pamięć... Ładną historię z tego zrobisz tymi twoimi kłamstwami i wścibstwem. Gdyby to była prawda, to co innego, lecz... trzymaj język za zębami; jak, u licha, możesz odróżnić jeden bilecik od drugiego, skoro wszystkie są jednakowe, a pani Macnamara, czy pani Macfiddle... widocznie ty umiesz lepiej czytać niż adiutant, cha, cha! No dobrze, zapamiętaj moje sława, wpakowałeś się w paskudne tarapaty; przejdę się chętnie do sądu hrabstwa i z powrotem tylko po to, by się temu przyjrzeć; ładną z ciebie siekaninę zrobią obrońcy sądowi i jeśli będziesz kręcił... wiesz, co to znaczy, mój chłopcze... sędzia szybko się z tobą załatwi i będziesz gnił w więzieniu tak długo, jak mu się będzie podobało.
— I słuchaj — dodał Toole, który właśnie wychodził i zawrócił, co zwykle czynił, gdy był czymś głęboko wzburzony — czy pamiętasz tego człowieka, który przed dwoma laty złożył zeznanie pod przysięgą i skazany został na chłostę oraz postawiony pod pręgierzem za krzywoprzysięstwo, co? Pomyśl o tym, mój chłopcze. Nie tylko ja wiem o tym, jak pan Nutter groził ci laską owego wieczoru... Ładny obrót przybrałyby rzeczy... niewiele byłoby trzeba, by przekonać uczciwych przysięgłych, że chciałeś mu się odpłacić wbijając gwóźdź do jego trumny, ty mały łotrze! Czyń tak dalej... czyń... a obiecuję ci, że nie pójdzie ci to w smak, tak cię przetrzepią... przekonasz się.
I Toole potrząsając głową i uśmiechając się przez ramię, wyszedł dostojnym krokiem na ulicę miasteczka, gdzie widziano go idącego z zaciśniętymi ustami, z wypiekami na twarzy i wywijającego ze złością łaską w powietrzu. Trzeba tu przyznać, że w myśl kawalera Jimmey wkradły się pewien niepokój i zamieszanie, gdy począł zastanawiać się nad przeszłością i przyszłością, trzymając tłuczek w ręku, bowiem straszne słowa doktora dźwięczały mu wciąż w uszach.
— I słuchaj — dodał Toole, który właśnie wychodził i zawrócił, co zwykle czynił, gdy był czymś głęboko wzburzony — czy pamiętasz tego człowieka, który przed dwoma laty złożył zeznanie pod przysięgą i skazany został na chłostę oraz postawiony pod pręgierzem za krzywoprzysięstwo, co? Pomyśl o tym, mój chłopcze. Nie tylko ja wiem o tym, jak pan Nutter groził ci laską owego wieczoru... Ładny obrót przybrałyby rzeczy... niewiele byłoby trzeba, by przekonać uczciwych przysięgłych, że chciałeś mu się odpłacić wbijając gwóźdź do jego trumny, ty mały łotrze! Czyń tak dalej... czyń... a obiecuję ci, że nie pójdzie ci to w smak, tak cię przetrzepią... przekonasz się.
I Toole potrząsając głową i uśmiechając się przez ramię, wyszedł dostojnym krokiem na ulicę miasteczka, gdzie widziano go idącego z zaciśniętymi ustami, z wypiekami na twarzy i wywijającego ze złością łaską w powietrzu. Trzeba tu przyznać, że w myśl kawalera Jimmey wkradły się pewien niepokój i zamieszanie, gdy począł zastanawiać się nad przeszłością i przyszłością, trzymając tłuczek w ręku, bowiem straszne słowa doktora dźwięczały mu wciąż w uszach.
www.belloeforte.pl