Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 2
— Wystarczy, już je ma. Dziękuję, moja panno — rzekł domniemany prawnik z szerokim uśmiechem.
— A teraz, madame, powinniśmy udać się do Sądu dla Spraw Spadkowych.
Mary Matchwell uśmiechnęła się swym bladym, złośliwym uśmiechem do dziewczyny, która stała w oknie przerażona, z papierami w ręku.
— Nie nie szkodzi — powiedziała do siebie Mary Matchwell i wsiadając szybko do powozu posłała następny zły uśmiech ku oknu domu ”Pod Młynem”, poprawiając na sobie czarny strój.
— Do Sądu dla Spraw Spadkowych — rzucił adwokat stangretowi.
— Będę spać w tym domu dzisiejszej, nocy — rzekła z przerażającą łagodnością Mary Matchwell, oglądając się za siebie ze szczególnym uśmiechem, gdy powóz ruszył. Następnie oparła się o poduszki siedzenia z szyderczym wyrazem wyższości malującym się w rysach jej bladej twarzy, posępne zaś zmęczenie zawsze czynnego umysłu wyzierało z głębi błędnego spojrzenia jej oczu.
Gdy Toole przekonał się, że pojazd jest już daleko, nie stracił ani chwili czasu, możecie być tego pewni, lecz szybko wszedł do domu, gdzie zabrał się do odczytywania papierów, które dały mu niewymownie wiele do myślenia.
ROZDZIAŁ LXXIV
DOKTOR TOOLE UDAJE SIĘ KONNO DO PANA GAMBLE'A I WIDZI TAM SZKARADNEGO KLIENTA TEGOŻ GENTLEMANA, A COS PRZEMYKA PRZEZ PUSTY POKÓJ
”To jest spisek i zemsta! — mruknął Toole. — Gdyby tylko dało się wyjaśnić tę sprawę, przydając jej ręce i nogi. Wdowa!... Hę!... Zobaczymy. Doprawdy nie przypomina żadnej kobiety, jaką kiedykolwiek widziałem. Pani Nutter, zaiste!” Nie mógł powstrzymać się od śmiechu na samą myśl. ”Biedy Charles! To śmieszne... choć, na mą duszę, nie
— A teraz, madame, powinniśmy udać się do Sądu dla Spraw Spadkowych.
Mary Matchwell uśmiechnęła się swym bladym, złośliwym uśmiechem do dziewczyny, która stała w oknie przerażona, z papierami w ręku.
— Nie nie szkodzi — powiedziała do siebie Mary Matchwell i wsiadając szybko do powozu posłała następny zły uśmiech ku oknu domu ”Pod Młynem”, poprawiając na sobie czarny strój.
— Do Sądu dla Spraw Spadkowych — rzucił adwokat stangretowi.
— Będę spać w tym domu dzisiejszej, nocy — rzekła z przerażającą łagodnością Mary Matchwell, oglądając się za siebie ze szczególnym uśmiechem, gdy powóz ruszył. Następnie oparła się o poduszki siedzenia z szyderczym wyrazem wyższości malującym się w rysach jej bladej twarzy, posępne zaś zmęczenie zawsze czynnego umysłu wyzierało z głębi błędnego spojrzenia jej oczu.
Gdy Toole przekonał się, że pojazd jest już daleko, nie stracił ani chwili czasu, możecie być tego pewni, lecz szybko wszedł do domu, gdzie zabrał się do odczytywania papierów, które dały mu niewymownie wiele do myślenia.
ROZDZIAŁ LXXIV
DOKTOR TOOLE UDAJE SIĘ KONNO DO PANA GAMBLE'A I WIDZI TAM SZKARADNEGO KLIENTA TEGOŻ GENTLEMANA, A COS PRZEMYKA PRZEZ PUSTY POKÓJ
”To jest spisek i zemsta! — mruknął Toole. — Gdyby tylko dało się wyjaśnić tę sprawę, przydając jej ręce i nogi. Wdowa!... Hę!... Zobaczymy. Doprawdy nie przypomina żadnej kobiety, jaką kiedykolwiek widziałem. Pani Nutter, zaiste!” Nie mógł powstrzymać się od śmiechu na samą myśl. ”Biedy Charles! To śmieszne... choć, na mą duszę, nie
www.belloeforte.pl