Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 15
Po tych słowach usłyszała ciężkie kroki dudniące na bruku i próbowała dojrzeć oddalającą się postać, lecz nie spostrzegła niczego, choć przycisnęła policzek do szyby. Usłyszała jednak, że ów człowiek pogwizduje idąc, co ją nieco uspokoiło, po czym wydało się jej, że usłyszała trzask zamykającej się za nim furtki.
Westchnęła głęboko z ulgą i raz jeszcze przeliczyła pieniądze; w odpowiedzi na głośne nawoływania Betty, która wzywała ją do gabinetu, albowiem sprzedawczyni się spieszyła, krzyknęła:
— Idę, idę, chwileczkę! — po czym odłożyła swój skarb na miejsce i szybko weszła do małego pokoju biednego Charlesa Nuttera. Na kominku widniała jego fajka, nie opodal zaś, na małym orzechowym stoliczku leżała złożona złotem haftowana zielona niedzielna kamizelka oraz mały tomik ”Maison Rustique” (Gospodarstwo Wiejskie) ze starą zieloną, wełnianą sakiewką włożoną do środka jako zakładka w miejscu, w którym czytał w ów wieczór, gdy zaczęły się wszystkie ich kłopoty i zmartwienia; jego zaś jedwabny szlafrok i aksamitny ranny czepek wisiały na jednym kołku przy ramie okiennej — teraz pokrywał je kurz. Po przeżytym w kuchni strachu widok owych pamiątek przeraził Moggy jak niemy wyrzut lub groźba, więc kucharka wolała, by okno było zakratowane, a drzwi złowieszczego małego pokoiku zamknięte na noc na klucz.
— Robi się późno — powiedziała przekupka — a ja boję się iść drogą po zapadnięciu zmroku. Daj mi moje pieniądze, dobra dziewczyno, i weź swoją broszę.
Mówiąc to spojrzała zakłopotana w górę i w dół sama dobrze nie wiedząc, jak miały dokonać owej wymiany.
— Tędy — rzekła Moggy — proszę podać mi ją tędy. I odsuwając zasuwkę podciągnęła nieco okno w górę.
— Trzymaj je, Betty, trzymaj je uniesione — powiedziała.
Natychmiast wsunęła się silna, opalona ręka kobiety z dłonią otwartą po pieniądze i druga trzymająca klejnot, którego tak pożądała próżna natura Moggy.
— W porządku — powiedziała kobieta i krzyknąwszy przenikliwie: — Pomóż nam, kochanie! — w mgnieniu oka podniosła okno w górę, wykonując jednocześnie podskok i klękając na parapecie; długą nogę przerzuciła do pokoju,