Dom przy cmentarzu, T.II cz. 2 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 12
— Chcę powiedzieć, sir, t o, że powiadomiono mnie, iż on żyje i może uwolnić pamięć mego ojca od okropnego posądzenia, jakie na nim ciąży. Pan wie, kim jestem?
— Tak, sir, lord Castlemallard powiedział mi.
— I życie poświęcam z radością dla osiągnięcia jednego jedynego celu: odnalezienia krwawego klucza labiryntu, w którym się zgubiłem.
— Dobrze... to jest postanowienie równie pobożne, jak rozsądne — rzekł Dangerfield ze spokojnym, lecz szyderczym uśmiechem. — A teraz, sir, proszę mi pozwolić wtrącić słówko. Pańska wieść o tym, że Charles Archer żyje, nie jest warta tchnienia szaleńca, który ją panu podał, jak to panu zaraz udowodnię. Dziwnym trafem złożyło się tak, że potrzebowałem w zeszłym tygodniu tego oto rocznika gazet, aby się upewnić co do daty ślubu sir Harry Wyatta. Otóż zaledwie wczoraj wieczorem natknąłem się na tę oto notatkę. Czy zechce pan przeczytać?
Przewracał szybko strony, aż zatrzymał się przy owej krótkiej notatce zamieszczonej u dołu kolumny gazety i wskazując palcem podsunął rocznik Mervynowi, który przeczytał:
”Zmarł czwartego sierpnia po długotrwałej chorobie w swym mieszkaniu we Florencji, gdzie udał się dla poprawy zdrowia, Charles Archer, Esq., gentleman, który przed około trzema laty złożył bardzo jasne, niepodważalne zeznania przeciw lordowi Dunoranowi w sprawie zabójstwa pana Beauclerca i był dobrze znaną osobistością w Newmarket. W jego pogrzebie, który odbył się w gronie najbliższej rodziny, wzięło udział kilku angielskich gentlemenów bawiących w owym czasie we Florencji”.
Mervyn śmiertelnie blady, z błyszczącymi oczyma, z dłonią na czole, jakby pragnąc osłonić się od nieznośnego blasku, wpatrzył się w drukowane słowa i odczytywał owe zdania na nowo z tak rozpaczliwie drobiazgową skrupulatnością, z jaką do tej pory żaden krytyk nie badał wątpliwego ustępu w utworze swego ulubionego klasyka. Nie można jednak było odczytać owej notatki w żaden inny, pocieszający sposób. Wszystko było zbyt jasno i wyraźnie powiedziane.
— Możliwe, że to prawda... w pewnym sensie. Jakiś Charles Archer umarł, a jednak inny Charles Archer,